czwartek, 17 września 2020

Wpis #20

Kolejny dzień wstałem przez budzikiem. W nocy obudził mnie deszcz tłukący o parapet. Ten dzień zaczął się jednak bardzo dobrze. To już tydzień jak odstawiłem jeden z leków, który mógł podwyższać mi ciśnienie. Nie widzę skutków ubocznych, a wręcz przeciwnie. Od czasu odstawienia nie musiałem posiłkować się dodatkowym lekiem na zbicie ciśnienia, które w ostatnich dniach jest tylko minimalnie podwyższone.

Sok z buraka robi robotę? nie mam pojęcia, ale staje się powoli rytuałem. W pracy odstawiłem całkowicie napoje słodzone. Tylko herbatka, a dokładnie dwie jedna z samego rana, kolejna do śniadania, składającego z się z jakiejś bułki. To też muszę zmienić.

Wczoraj zakończyłem ostatecznie remont sypialni. Dziś jeszcze sprzątanie mieszkania po tym bałaganie, ale od jutra muszę sobie znaleźć jakieś zajęcie, które zmusi mnie do ruchu.

Może w końcu ogarnę piwnicę? Też by się przydało. Do wizyty u kardiologa pozostało 11 dni. Jeszcze nie mam stresu z tym związanego, ale  tuż przed wizytą pewnie się pojawi.

Wczoraj waga pokazała 105,9 kg. Można chyba już powiedzieć, że waga się ustabilizowała. W końcu mogłaby jednak zacząć spadać.

Tyle na dziś. Do jutra.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wpis #201

 Dziś powinno pojawić się podsumowanie miesiąca. Nie pojawi się. Nie ma na to czasu, może po majówce. Z kronikarskiego obowiązku wrzucę tylk...