Węch na dobre mi powrócił. Poza lekkim nieżytem w nosie zdrowotnie wszystko ok. Ciśnienie lekko podwyższone na pomarańczowo. Sanepid nadal się do nas nie odezwał. Żona wczoraj dostała skierowanie na test. Termin wymazu w poniedziałek, czyli za 4 dni.
czwartek, 29 października 2020
środa, 28 października 2020
Wpis #46
Dość tego siedzenia w domu. Pieprzyć kwarantannę, którą jak się okazuję nałożyłem na siebie sam. Córka miała wymaż w ubiegły czwartek. Dziś jest środa. Nadal się do nas sanepid nie odezwał, a my siedzimy w domu jak te debile.
Posiedzę jeszcze w domu do końca tygodnia i od poniedziałku wracam do pracy.
Ciśnienie od dwóch dni znowu na zielono.
wtorek, 27 października 2020
poniedziałek, 26 października 2020
Wpis #44
Dawno mnie tu nie było. Działo się jednak na tyle dużo, że po prostu odpuściłem wpisy.
Należy nadmienić, że siedzę na kwarantannie domowej w związku z wykryciem Covid-19 u mojej córki.
Nie chce mi się dziś więcej na ten temat pisać. Może jutro. Muszę zabrać się do pracy.
środa, 21 października 2020
Wpis #43
Kolejny dzień z ciśnieniem na pomarańczowo. Najprawdopodobniej związane jest to z moim samopoczuciem. Czuje się fatalnie. Dopadła mnie jakaś infekcja. Leci mi z nosa. Jestem osłabiony i boli mnie gardło.
wtorek, 20 października 2020
Wpis #42
Słabo. Wczoraj c orka dostała gorączki. Dziś może uda się dostać do lekarza. Epidemia strachu w Polsce nabiera tempa. Szkoda w ogóle gadać o tym o się wyprawia.
Jeśli chodzi o mnie to męczy mnie katar i od czasu do czasu przechodzą mnie dreszcze.
Tyle na dziś. Kolejny raport z frontu już jutro.
poniedziałek, 19 października 2020
Wpis #41
Po weekendzie. Ciśnienie się ustabilizowało. Jest w normie lub minimalnie podwyższone o dosłownie kilka kresek. Myślę, że temat opanowany. 4 listopada mam USG jamy brzusznej zobaczymy co pokaże.
Wspominając miniony weekend warto wspomnieć sobotnią wizytę w IKEA. Ludzi jak na 1maja. Gdyby nie maseczki to można by zapomnieć o pandemii. teraz zobaczymy, czy poza ramkami nie przywieźliśmy z Katowic innego syfu. Bezobjawowo.
sobota, 17 października 2020
Wpis #40 *
To już 40 wpisów. Zleciało. Dziś warto nadmienić tylko, że ciśnienie się zgadza i dzień na zielono.
Od kilku dni pobolewa mnie ząb. Staram się nie brać nic na ból, aby nie obciążać wątroby. Cierpie sobie pocichutku.
czwartek, 15 października 2020
Wpis #39
Szaro, buro i ponuro. Jesień. Jedyne co na razie mi się udaje to wyrobić kroki. Wczoraj do meczu wpadło piwo i chipsy. Dziś ciśnienie minimalnie podwyższone.
W lekach bez zmian. Od kilku dni nie pije soków. Muszę się dziś zmusić i w końcu ukręcić jakiś sok.
Czy pogoda pozwoli mi na weekendowe wybieganie? W planach mam 7,5 km marszobiegu.
środa, 14 października 2020
Wpis #38
Dziś znowu na pomarańczowo to moje nieszczęsne ciśnienie. Jedyne co mogę tu winić to brak soku w ostatnich dniach no i może jesienną depresję.
Kroki z trudem udaje mi się wyrabiać, ale ile jeszcze to nie wiem.
wtorek, 13 października 2020
Wpis #37
Pogoda nadal paskudna. Ciężko wczoraj było mi zrobić 8000 kroków w ciągu dnia. Udało się jednak na siłę.
Dziś wtorek i czas wrócić do soków. Przez weekend trochę to olałem. Ciśnienie dziś na zielono.
Wczoraj zorientowałem się, że waga ta nowa chińska przekłamywała o 1,6 kg. Przy starcie trzeba sprawdzić czy wyświetlacz wskazuje zero. Taka mała niedogodność.
poniedziałek, 12 października 2020
Wpis #36
Kolejny poniedziałek. Pogoda już całkowicie się z chrzaniła. W piątek wybrałem się z rodzinką do domu w górach. Po 1,5 godziny w samochodzie byliśmy już w innym świecie. Mniej betonowym.
Dzieci są już na tyle duże, że wystarcza nam jedna torba i w drogę. Co raz łatwiej nam się zebrać. Koniec z wózkami, łóżeczkami, pieluchami.
Przed wyjazdem zmuszony zostałem do zakupu nowej wagi. Postanowiłem zaszaleć i wybór padł na wagę łazienkową Xiaomi Mi Body Composition Scale 2, która nie tylko pokazuję moją wagę, ale mierzy też inne wskaźniki, które jeszcze lepiej zobrazują moją sytuację zdrowotną.
Uznajmy ten wpis za punkt wyjścia w tym temacie.
BMI 33,4
Tkanka tłuszczowa: 34,7%
Woda 46,5%
Białko 15,3%
Podstawowa przemiana materii 1962 kcal
Tłuszcz trzewny 15
Mięśnie 64,80 kg
Masa kostna 3,40 kg
Wiek ciała 56 lat
waga idealna 67,90 kg
Sylwetka krępa
Nie będę dziś się nad tymi wynikami za bardzo rozpisywał. Wspomnę tylko tyle, że tylko dwa parametry są na zielono (mięśnie i masa kostna), a już totalnie dobił mnie wskazany przez wagę mój wiek ciała. 56 lat, czyli 17 lat więcej niż mam w rzeczywistości.
piątek, 9 października 2020
Wpis #35
Dziś ostatni dzień kuracji octowej. 10 dni za mną. Cieszę się bardzo. dość tego paskudztwa. Ocet ze mną pozostanie, ale już w mniejszych dawkach.
Dziś ciśnienie na zielono. planuje też dziś bieganie ja czasu mi starczy, bo pakować się trzeba. Planujemy wyjazd na weekend w góry. trzeba naładować akumulatory przez ponownym zamknięciem nas przez ten niekompetentny rząd.
Od jutra znowu musimy maseczki nosić na mieście. Cały kraj pomalowali na żółto.
czwartek, 8 października 2020
Wpis #34
Trzeci dzień z rzędu ciśnienie minimalnie na pomarańczowo. Jeszcze tylko jutro mam do wypicia miksturę z octu jabłkowego.
Jakiś zmęczony dziś jeszczem. Nie chce mi się dziś pisać.
środa, 7 października 2020
Wpis #33
Drugi dzień z rzędu mam minimalnie podwyższone ciśnienie. Nie wiem co jest tego powodem, ale nie martwi mnie to. Odchylenie od normy jest tylko kilku punktowe.
Udaje mi się od kilku dni utrzymać codzienną dawkę kroków w ilości 8000.
Warto też odnotować, że bardzo powoli zabieram się za odświeżenie łazienki.
wtorek, 6 października 2020
Wpis #32
Skończyło się ciśnienie na zielono. Dziś rozkurczowe minimalnie (3 jednostki) podwyższone. Stąd pojawił się pomarańcz na skali. Pogoda za oknem tak podła, że coraz trudniej wyrobić 8000 kroków dziennie. Na razie jednak się udaje.
Kończy mi się już pierwszy litr octu jabłkowego, muszę dziś kupić zapas, to co zostało starczy mi do jutra już tylko.
poniedziałek, 5 października 2020
Wpis #31
No i po weekendzie. Zacznę od tego, że od 4 dni moje ciśnienie pali się na zielono. Przyjęta strategia chyba odnosi sukces. Mam nadzieję, że już tak pozostanie, a ja nie dam ciała i czegoś nie schrzanię.
Wczoraj po przebudzeniu (a należy nadmienić, że była to niedziela) o godzinie 7 wstałem zrobiłem rodzince śniadanko a sam poszedłem biegać.
Marszobiegiem pokonałem dystans 5 km. Wracam do biegania.
piątek, 2 października 2020
Wpis #30
czwartek, 1 października 2020
Wpis #29 *
Oficjalnie rozpoczynamy październik.
Drugi dzień kuracji octem jabłkowym za mną.
Wczoraj zasypiałem pierwszy raz od nie pamiętam kiedy bez bólu.
Moje poranki zaczynają coraz bardziej się zlewać. Nabieram nawyków.
Wstaje obecnie o 5:30. Od razu po wstaniu mierzę ciśnienie. Dziś wyszło 115 x 87.
Następnie połykam lek na nadciśnienie oraz dwie kapsułki ostropestu plamistego.
Zaczynam rozważać odstawienie lub zmniejszenie o połowę dawkę leku na nadciśnienie i poobserwowanie co się będzie działo.
Wczoraj zaklepałem sobie termin na USG jamy brzusznej. 4 listopada - czyli miesiąc czekania.
Wpis #201
Dziś powinno pojawić się podsumowanie miesiąca. Nie pojawi się. Nie ma na to czasu, może po majówce. Z kronikarskiego obowiązku wrzucę tylk...