
Tkanka tłuszczowa: 34,7%
Woda 46,5%
Białko 15,3%
Podstawowa przemiana materii 1962 kcal
Tłuszcz trzewny 15
Mięśnie 64,80 kg
Masa kostna 3,40 kg
Wiek ciała 56 lat
waga idealna 67,90 kg
Sylwetka krępa

Ja żyję. Nadal będę tu się uzewnętrzniał.
No to po kolei.
W piątek praca w domu, dzieciaki u dentysty. Zęby częściowo zaleczone. Jutro ortodonta z córką -kontrola aparatu.
W sobotę mieliśmy na śląsku Industriadę. Odwiedziliśmy Sztolnię Czarnego pstrąga w Tarnowiskich Górach.
Dzieciaki zadowolone z łódek pod ziemią.
Niedziela to już spokojne nudzenie się w domu oraz odwiedziny rodziców.
No i przyszedł czas na poniedziałek.
Moja wizyta u Kardiologa trwała 4 godziny. Z czego ponad 3 godziny czekania w maseczce na twarzy.
Nie wdając się w szczegóły. Tętniaka na aorcie nie znaleziono. Nie ma też zmian miażdżycowych w tętnicach. Kardiolog skierowała mnie na dodatkowe badania w listopadzie i styczniu. Kolejna wizyta u Kardiolog już w marcu 2021.
Na pytanie o przyczyny bólu lekarz zasugerował kamienicę i zalecił USG jamy brzusznej.
Wieczorem upiłem się ze szczęścia. Mogę wracać do normalności. Ciśnienie już kolejny dzień z rzędu w normie, a nawet poniżej skali. Muszę rozważyć zmniejszenie dawki leku.
Dziś chcę zarejestrować się do lekarza i załatwić sobie to USG.
Wczoraj klientka podniosła mi tak ciśnienie, że po powrocie do domu miałem jeszcze 150 na 100.
Muszę chyba z tej klientki zrezygnować. Niestety na chwilę obecną zarabiam u niej znaczną część swoich dochodów. Czas na szybką dywersyfikację klientów.
Jeśli mam ustabilizować ciśnienie i dalej stąpać po tym świecie potrzebny mi spokój, a nie smarkula, która wskoczyła w buty tatusia i ustawia wszystkich do pionu.
Dobra wyżaliłem się. Na szczęście u innego klienta dziś podniosłem stawki o 25%. zaraz zabieram się do napisania aneksu umowy.
Ciśnienie dziś rano wzorowe. Pomimo wczorajszego grzechu zwanego Kebabem. Całe szczęście po nim doszło do kolejnego "grzechu" i chyba się wyrównało.
Dobra kończę, muszę zabrać się do roboty, później odebrać dzieciaki ze szkoły i do stomatologa z młodymi. Sam też się w końcu muszę umówić.
Mamy dziś piątek, a w poniedziałek Kardiolog. Dlatego następny wpis pewnie już po wizycie.
Trzymaj kciuki świecie.
Dziś ciśnienie na zielono. Pomimo wczorajszej pizzy z żonką. Zostawiliśmy dzieciaki same w domu i wyszliśmy bez nich. Musimy to częściej powtarzać.
Wczoraj też trochę fizycznie popracowałem. Kumpel zadzwonił z prośbą o pomoc przy transporcie płyt tarasowych. Było tego ok tony.
Kroki też udało mi się wczoraj zaliczyć.
Tyle.
No i znowu się rypło. Dziś z ranka ciśnienie znowu podwyższone.
Chciało się wczoraj pizzy to teraz mam za swoje. Tyle w temacie.
Dziś na zielono. W końcu ciśnienie z rana w normie. Pomimo tego, że dopiero za trzecim badaniem.. Pierwsze dwa były dziwne, dlatego powtórzyłem.
Plan na dziś. Nie zwariować i ogarnąć pocztę bo się nazbierało. Dobra nie ma czasu na pierdoły. Wracam do pracy.
Witam w poniedziałek.
W piątek ostatecznie skończyłem remont sypialni. Posprzątałem, powynosiłem resztki materiałów z mieszkania. nie ma śladu po remontowym zamieszaniu.
W sobotę mieliśmy komunię u chrześniaka. Nie chciało mi się tam być więc pominę to milczeniem.
Niedziela to już Juromania i wycieczka na dwie rodziny do Siewieża, Żarek i Bobolic.
Zdrówko ok brak bólu w klatce piersiowej. Ciśnienie lekko podniesione.
Tyle z raportu po weekendowego.
Pozostał tydzień do wizyty u Kardiologa.
Wczoraj wrócił ból głowy. nie obyło się bez tabletki. Przed położeniem się do łóżka na całe szczęście ból ustał i udało mi się przespać noc.
Dziś rano ciśnienie nadal lekko podwyższone Skurczowe 119 Rozkurczowe 91.
Ciągle nie posiłkuje się tabletką rezerwową do zbicia ciśnienia. Poczekam przez weekend. Zobaczymy jak to będzie wyglądało w poniedziałek.
Przede mną weekend pełen wrażeń. Komunia na którą nie chce mi się iść oraz Juromania na którą jadę z wielką chęcią.
No i ognisko szczepu ZHP córki dziś wieczorem. Kończę ten wpis i idę po jakąś kiełbasę na wieczór.
Kolejny dzień wstałem przez budzikiem. W nocy obudził mnie deszcz tłukący o parapet. Ten dzień zaczął się jednak bardzo dobrze. To już tydzień jak odstawiłem jeden z leków, który mógł podwyższać mi ciśnienie. Nie widzę skutków ubocznych, a wręcz przeciwnie. Od czasu odstawienia nie musiałem posiłkować się dodatkowym lekiem na zbicie ciśnienia, które w ostatnich dniach jest tylko minimalnie podwyższone.
Sok z buraka robi robotę? nie mam pojęcia, ale staje się powoli rytuałem. W pracy odstawiłem całkowicie napoje słodzone. Tylko herbatka, a dokładnie dwie jedna z samego rana, kolejna do śniadania, składającego z się z jakiejś bułki. To też muszę zmienić.
Wczoraj zakończyłem ostatecznie remont sypialni. Dziś jeszcze sprzątanie mieszkania po tym bałaganie, ale od jutra muszę sobie znaleźć jakieś zajęcie, które zmusi mnie do ruchu.
Może w końcu ogarnę piwnicę? Też by się przydało. Do wizyty u kardiologa pozostało 11 dni. Jeszcze nie mam stresu z tym związanego, ale tuż przed wizytą pewnie się pojawi.
Wczoraj waga pokazała 105,9 kg. Można chyba już powiedzieć, że waga się ustabilizowała. W końcu mogłaby jednak zacząć spadać.
Tyle na dziś. Do jutra.
No niestety wczoraj przegrałem sam ze sobą. Zamówiłem pizze z dowozem do domu. Nie tłumaczy mnie nawet to, że ukończyłem odświeżanie sypialni. Dziś zostało mi już tylko posprzątać i na nowo poustawiać meble.
Żonka już wspomina, że skoro zostało białej farmy to można ją wykorzystać na odświeżenie salonu. Czyli newer ending story.
Dziś od rana w domu. Do klienta dopiero po 14 się wybieram. Ciśnienie lekko podniesione z rana. zero bólu w klatce piersiowej. samopoczucie dobre. Spacery, soki i praca fizyczna przy remoncie sypialni robią swoje.
tyle na dziś kolejne wypociny już jutro.
Weekend za mną. Chyba tradycją się stanie moje milczenie w czasie weekendu. Po prostu za dużo się dzieje. W piątek zabrałem się za remont sypialni. W sobotę od rana praca, później urodziny u Mamy więc nie było czasu za wiele na remont.
Niedziela pod znakiem wycieczki do Zoo w Ostravie z rodzinkom. Udało się pomalować co nieco po powrocie. Mam nadzieję dziś po pracy nadgonić z pracami. Ruch bardzo dobrze mi robi.
Zdrowotnie jest dobrze. Przestaje czuć ból w klatce z rana. Ciśnienie przez weekend na zielono. Dopiero dziś rano rozkurczowe lekko podwyższone reszta jest ok.
Soki nadal pijam. Żona zaczyna się wciągać. Super będę miał wsparcie.
Myślę aby dziś wrócić do biegania.
Odstawiam jeden z leków, który zapisał mi lekarz. Dziś rano wczytałem się w ulotkę dołączoną do leku. Okazało się,że trzy z objawów które u siebie ostatnio obserwuje, występują w spisie objawów niepożądanych. Odstawie i zobaczymy czy pomoże.
Wczoraj wieczorem było już lepiej, niestety dziś rano znów ciśnienie podwyższone.
Dziś piątek, co oznacza, że pracuję w domu. Powinno być więcej spokoju.
Wczoraj wieczorem w końcu ból ustał. Przespałem całą noc. Dziś rano moje ciśnienie było bardzo niskie. Jak długo utrzyma się ten stan? Byle jak najdłużej.
Dziś dalej na soczku z buraka. Leki tylko te poranne.
Biegać na razie się nie odważę, ale postaram się coś dziś więcej poruszać.
Wideo na Dziś:
Dziś ciśnienie już wzorowe. 125 na 79. Wczoraj jednak wystarczyła iskra bym wybuchł i ciśnienie podskoczyło o 20 jednostek. Wróciłem jednak do soku i z czego jestem naprawdę dumny odmówiłem zapiekanki tuż przed snem.
Cały czas jednak mam to dziwne uczucie dyskomfortu w klatce piersiowej i w dolnych okolicach wątroby.
Do wizyty u kardiologa pozostało 19 dni.
Ten tydzień odpuszczam bieganie. Stawiam na marsz w ilości co najmniej 8000 kroków dziennie. Niech to się wszystko uspokoi.
Czas na kolejną spowiedź. Wczorajszy dzień to było ciągłe dochodzenie do siebie. Kładłem się w strachu spać. Na szczęście po średnio długim gorącym prysznicu organizm uspokoił się na tyle, że przespałem noc. Rano ciśnienie tylko trochę podwyższone. Kołatania serca brak. Jak dobrze.
Za dwadzieścia dni wizyta u Kardiologa.
A ja w necie znajduje kolejne jednostki chorobowe, które pasują do objawów. Na moje nieszczęście rokowania wg dr google coraz gorsze.
Dziś planuje wolny marszobieg. Straciłem ubiegły tydzień. Czas zacząć od nowa.
Weekend cofnął mnie o dwa tygodnie. W sobotę organizowaliśmy w domu podwójne urodziny. Pojawił się alkohol i dużo mięsa. Zaowocowało to dużymi skokami ciśnienia. Zły na siebie jestem.
Trzeba podjąć w końcu męską decyzję i odstawić trunki.
Mój dzisiejszy poranny wynik to 137 Skur, 88 Rozk. i puls 65.
Wczoraj nie poszedłem też pobiegać. Kolejna porażka. Od dziś zaczynamy na nowo. Muszę sobie soczek z buraka zrobić. Bo zachowałem się jak burak.
Cały czas czuje dyskomfort w klatce piersiowej.
Totalnie zapomniałem o dzisiejszym wpisie. Dzień się już prawie kończy, nie mam sił na rozpisywanie się. Może jutro coś więcej ogarnę. Dziś cały dzień organizowałem jutrzejsze urodziny żony i syna.
Ciężka noc za mną. Budziłem się co kilka godzin. Wstałem wypluty. teraz jakoś trzeba funkcjonować.
Dobrze, że to już czwartek. Do zrobienia tylko dwie rzeczy i weekend.
Tak coś czuje, że dziś wpadnie dodatkowa tableta na zbicie ciśnienia. Jeszcze 25 dni do wizyty u Kardiologa. Może coś się wyjaśni, albo przynajmniej ruszy do przodu.
Wieczorem w planach 30 marszobiegu.
Liczby na dziś:
Waga: 106,5 kg
Ciśnienie Skur. 127 Rozk. 89 Puls 61
Dzieciaki poszły do szkoły. Witaj normalność.
Teraz to już w sposób naturalny ciśnienie powinno spaść. A tak na serio to ciekaw jestem jak to się teraz wszystko potoczy.
Wczoraj Marszobieg. W 30 minut pokonałem 3.38 km w tempie 8'52''. Wyszedłem pomimo deszczu. Dumny z siebie byłem jak paw.
Wczoraj pierwszy dzień bez soku z buraków. Zabrakło w domu warzyw. Dziś czas na zakupy.
Liczby na dziś:
Waga: 106,6 kg
Ciśnienie Skur. 112 Rozk. 86 Puls 62
No i strzelił nam 1 września. Dzieciaki wracają do szkoły. Niech nastanie normalność.
Wczoraj zmuszony byłem do wzięcia alarmowej tabletki na zbicie ciśnienia. Bolała mnie głowa i ciężko było zasnąć.
Dziś rano już ciśnienie ok.
Liczby na dziś:
Waga: 106,6 kg
Ciśnienie Skur. 118 Rozk. 81 Puls 67
Dziś powinno pojawić się podsumowanie miesiąca. Nie pojawi się. Nie ma na to czasu, może po majówce. Z kronikarskiego obowiązku wrzucę tylk...