Pogoda okazała się łaskawa. Udało się wyjść na wieczorne bieganie. Pętla z żonką zaliczona.
Run Forrest - Great Comeback
aktualnie znajduje się na 275 miejscu i wirtualnie wbiegłem do Łodzi (398 km za mną z 800 km).
Pogoda okazała się łaskawa. Udało się wyjść na wieczorne bieganie. Pętla z żonką zaliczona.
aktualnie znajduje się na 275 miejscu i wirtualnie wbiegłem do Łodzi (398 km za mną z 800 km).
Niedziela przywitała nas mgłą i temperaturą w okolicach zera.
Żonka czuła się już na tyle dobrze, że wyciągnęła mnie na kijki po lesie. Wpadło kolejne 10 kilometrów z małym hakiem.
Udało się też posiedzieć 6 minut w zimnym stawie.
Dziś poniedziałek i w planach kolejne 10 km marszobiegu. Jeśli pogoda pozwoli i się nie rozpada.
14 kilometrowe długie wybieganie za mną. Ostatni kilometr był już mało komfortowy. Niestety błoto w lesie mocno zniechęca do biegania. Niech ta pogoda w końcu się zdecyduje.
aktualnie znajduje się na 278 miejscu i wirtualnie dobiegam do Tuszyna (377 km za mną z 800 km).
Zmieniłem strategie. Nie czekałem z bieganiem aż żonka się ogarnie po pracy, obiedzie, kawie i serialu. Czyli bieg w gęstym smogu w okolicach 20:00. Odpaliłem adidasy od razu po zakończeniu pracy czyli ok 15:00. Wpadło kolejne 10 km, a żonka i tak nie wyszła biegać bo zimno i ciemno.
Muszę się również przyznać nie tylko przed samym sobą, że poległem całkowicie w temacie diety. Wracają stare złe zwyczaje. Co raz częściej wpada ciacho lub wafelek. Muszę to jak najszybciej w sobie zwalczyć.
aktualnie znajduje się na 279 miejscu i wirtualnie wybiegłem z Piotrkowa Trybunalskiego (363 km za mną z 800 km).
Drugie morsowanie za mną. Woda jeszcze za ciepła, ale słonko ładnie prażyło. Ciężko było nie skorzystać.
Waga stanęła w miejscu. Bez zmian na liczniku już 3 tydzień. Na szczęście licznik kilometrów rośnie. Piątkowe długie wybieganie to już 13 km po lesie.
aktualnie znajduje się na 281 miejscu i wirtualnie dobiegłem do Piotrkowa Trybunalskiego (353 km za mną z 800 km).
W tak gęstej mgle już dawno nie biegałem. Czołówka nie dałaby rady, na szczęście latarnie mam na całej trasie i co nieco było widać.
Poniedziałkowa dycha wybiegana w całkiem dobrym tempie jak na mnie (6:25 w marszobiegu)
Dziś dzień na regenerację a jutro kolejna dycha.
aktualnie znajduje się na 283 miejscu i wirtualnie dobiegłem do rogatek Piotrkowa Trybunalskiego (340 km za mną z 800 km).
Pierwsze morsowanie za mną w tym sezonie.
Woda ciepła, powietrze za ciepłe jak na morsowanie. Takie trochę na wyrost to morsowanie wyszło.
Jednak potrzebuje mrozu by czerpać z tego fun.
Mam nadzieję, że już wkrótce, porządnie zmrozi i trzeba będzie rozkuwać tafle lodu aby zamoczyć się w lodowatej wodzie.
Wychodząc wieczorami na moja 10 kilometrową pętle człowiek ma dość tego syfu w powietrzu. Mam wrażenie, że w chwili kiedy tylko się ściemni ludzie zaczynają do pieców wrzucać praktycznie sam plastik.
Zaczynam rozważać przeprowadzkę na bieżnię elektroniczną na ten jesienno-zimowy okres.
aktualnie znajduje się na 285 miejscu i wirtualnie dobiegłem do rogatek Radomska (318 km za mną z 800 km).
Waga dziś wskazała 94,8 kg. Rozpocząłem przygotowania do przebiegnięcia półmaratonu.
Nadal stosuje marszobiegi. Dziś wpadło w ten sposób 11 km.
Plan jest następujący:
Poniedziałek 10 km - marszobieg
Środa 10 km - marszobieg
Piątek zwiększanie dystansu o 1 km co tydzień. Czyli w przyszły piątek będzie to już 12 km.
Mam nadzieję, że to rozrusza metabolizm i waga w końcu zacznie spadać, po miesięcznym przestoju.
Plan startów na 2023 rok:
aktualnie znajduje się na 286 miejscu i wirtualnie biegnę przez Częstochowę (277 km za mną z 800 km).
Dziś powinno pojawić się podsumowanie miesiąca. Nie pojawi się. Nie ma na to czasu, może po majówce. Z kronikarskiego obowiązku wrzucę tylk...