Pokarało mnie wczoraj. Skusiłem się na frytki w drodze do domu z pracy. Wieczorem i w nocy zwijałem się bólu. Ustąpiło dopiero przed drugą w nocy. Budzik o 6 był dramatyczną perspektywą. No nic mam nauczkę. Do alkoholu muszę pilnie dołączyć fast food'y.
Pocieszające jednak jest to, że nie odpuściłem wczoraj treningu. Krótki ale jednak się pojawił. Tyle na dziś.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz