piątek, 18 grudnia 2020
Wpis #74
Piątek, piąteczek, piątunio. Żonka poszła na wigilijkę do pracy. Zostałem z dzieciakami w domu. Walczą z edukacją zdalną. Przed nami najdziwniejszy sylwester w historii. Z godziną policyjną. Polak jednak potrafi i już widzę jak goście się zjawią przed 19 a wyjdą dopiero po 6 rano 1 stycznia.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Wpis #201
Dziś powinno pojawić się podsumowanie miesiąca. Nie pojawi się. Nie ma na to czasu, może po majówce. Z kronikarskiego obowiązku wrzucę tylk...
-
Wraca syn marnotrawny. Po długim czasie wracam z niebytu blogowego. Po krótce postaram się wyjaśnić się co działo się u mnie w tym czasie. S...
-
Drugi dzień z rzędu mam minimalnie podwyższone ciśnienie. Nie wiem co jest tego powodem, ale nie martwi mnie to. Odchylenie od normy jest t...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz