wtorek, 25 sierpnia 2020

Wpis #1

 Już kilka razy bloga prowadziłem. Zawsze dla siebie. Nie inaczej jest i tym razem.

Tytułem wstępu. Dałem ciała. Olałem swoje zdrowie i teraz płacę rachunek za swoje niedbalstwo.

Jestem facetem tuż przed czterdziestką z sporym brzuszkiem. Siedzący tryb pracy niestety nie pomaga. 107 kg przy 177 cm wzrostu nie wróży mi długiego i zdrowego życia.

Przypętało się do mnie nadciśnienie oraz podejrzenie tętniaka na aorcie brzusznej.

W ostatnim półroczu  dwa razy ratował mnie zespół ratownictwa medycznego podając drogocenną kroplówkę oraz zbijając ciśnienie z zakresu 180 na 120.

Jeśli od razu czegoś z tym nie zrobię nie będzie mi dane odprowadzić córki do ołtarza, a ma dopiero 10 lat.

Czas ruszyć dupsko. Dziś 30 minut marszu i stała kontrola ciśnienia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wpis #201

 Dziś powinno pojawić się podsumowanie miesiąca. Nie pojawi się. Nie ma na to czasu, może po majówce. Z kronikarskiego obowiązku wrzucę tylk...