Już kilka razy bloga prowadziłem. Zawsze dla siebie. Nie inaczej jest i tym razem.
Tytułem wstępu. Dałem ciała. Olałem swoje zdrowie i teraz płacę rachunek za swoje niedbalstwo.
Jestem facetem tuż przed czterdziestką z sporym brzuszkiem. Siedzący tryb pracy niestety nie pomaga. 107 kg przy 177 cm wzrostu nie wróży mi długiego i zdrowego życia.
Przypętało się do mnie nadciśnienie oraz podejrzenie tętniaka na aorcie brzusznej.
W ostatnim półroczu dwa razy ratował mnie zespół ratownictwa medycznego podając drogocenną kroplówkę oraz zbijając ciśnienie z zakresu 180 na 120.
Jeśli od razu czegoś z tym nie zrobię nie będzie mi dane odprowadzić córki do ołtarza, a ma dopiero 10 lat.
Czas ruszyć dupsko. Dziś 30 minut marszu i stała kontrola ciśnienia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz