W nowy rok z nowymi aktywnościami.
1 stycznia o ósmej rano kiedy większość Polski jeszcze odsypiała ten nietypowy Sylwester postanowiłem się nieco ochłodzić. Przy temperaturze minus 2 stopnie i szyderczym śmiechu mojej córki zanurzyłem się w zimnej wodzie pobliskiego stawu. Można więc mnie nazywać morsem od kilku dni.
2 stycznia natomiast w strugach deszczu postanowiłem podskoczyć na pobliską hałdę pokopalnianą na rowerze. 20 km trasa zmoczyła mnie całkowicie. Teraz tylko zobaczę czy moja odporność da radę.
Tyle z szaleństw "noworocznych". Kolejne morsowanie planuję już na najbliższy piątek.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz