niedziela, 7 lutego 2021

Wpis #107

 Dziś już tradycyjnie wstałem o 5:30. Ogarnąłem pocztę, poczytałem, poćwiczyłem, wyszedłem się przespacerować się na mrozie (-6 stopni poniżej zera), zrobiłem śniadanie dla rodzinki, sok oraz ciasto z fasoli, a to wszystko w niedzielę przed 11:00.

Teraz cały dzień przede mną.

nie wspomniałem wcześniej ale wróciłem do podciągania się na drążku. Na razie to tylko zwisy i jakieś próby podciągnięcia, ale tym razem nie odpuszczę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wpis #201

 Dziś powinno pojawić się podsumowanie miesiąca. Nie pojawi się. Nie ma na to czasu, może po majówce. Z kronikarskiego obowiązku wrzucę tylk...