czwartek, 7 lipca 2022

Wpis #114

 Moja historia odchudzania jest długa. Można powiedzieć, że trwa już ok 15 lat z małym hakiem. W wieku 25 lat ważyłem ok 80 kg, od tamtego czasu byłem na ciągłej sinusoidzie. Doszło nawet do tego, że waga łazienkowa wskazała 114,5 kg. To był mój rekord. Ponad rok temu, wyhodowałem kamienie w woreczku żółciowym. Częste ataki i strach przed bólem z wagi 105 kg doprowadziły mnie do 92 kg. Niestety usunięcie woreczka, a co za tym idzie problemu z bólem (mojego głównego motywatora) doprowadziło do ponownego wzrostu wagi. W 9 miesięcy wróciłem do wagi 105,6 kg. Problemy z swobodnym zaśnięciem (problemy z oddechem w czasie snu) ponownie zmotywowały mnie do działania. Miesiąc temu wróciłem do biegania (w 2019 roku przebiegłem nawet półmaraton). Od 3 tygodni jestem na diecie (od dwóch dni z wsparciem Vitalii).

Tyle tytułem wstępu. Dziś jeszcze tylko nadmienię, że wczoraj przebiegłem 8 km (marszobieg). 

Do zobaczenia jutro.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wpis #201

 Dziś powinno pojawić się podsumowanie miesiąca. Nie pojawi się. Nie ma na to czasu, może po majówce. Z kronikarskiego obowiązku wrzucę tylk...