niedziela, 10 lipca 2022

Wpis #117

 Chyba jestem jedynym facetem udzielających się w tym miejscu. Cóż trudno. Po tym wstępie z dupy nadmienię tylko, że wczoraj pojeździłem na rowerze (25 km) a dziś żonka przegoniła mnie po lesie z kijkami (11 km).

Moja waga powolutku leci w dół, za to waga żony spektakularnie 3 kg mniej w dwa tygodnie.

Dietetyk obiecał wymarzoną wagę na styczeń. Zobaczymy czy miał rację.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wpis #201

 Dziś powinno pojawić się podsumowanie miesiąca. Nie pojawi się. Nie ma na to czasu, może po majówce. Z kronikarskiego obowiązku wrzucę tylk...