Chyba jestem jedynym facetem udzielających się w tym miejscu. Cóż trudno. Po tym wstępie z dupy nadmienię tylko, że wczoraj pojeździłem na rowerze (25 km) a dziś żonka przegoniła mnie po lesie z kijkami (11 km).
Moja waga powolutku leci w dół, za to waga żony spektakularnie 3 kg mniej w dwa tygodnie.
Dietetyk obiecał wymarzoną wagę na styczeń. Zobaczymy czy miał rację.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz