To zdecydowanie nie angina. Przeziębienie co najwyżej. Takie z gorączka (tą niebezpieczną męską), czyli ok 37 stopni. Dla chłopa zabójstwo. Już wolę jak jest 38-39 niż ten przeklęty stan podgorączkowy.
Dziś poniedziałek. Jeszcze mnie trzyma gorączka. Lekki kaszel i leci mi z nosa jak z kranu.
W planach na dziś było bieganie i pokonanie w końcu dystansu 10 km. Raczej się nie uda. Muszę się porządnie zaleczyć.
Za tydzień wakacje.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz