środa, 24 sierpnia 2022

Wpis #142

 W końcu udało mi się  zabrać za ten wpis.

Wakacje się skończyły. Bieszczady pożegnały nas deszczem, co po ponad tygodniu w pełnym słońcu z temperaturą w okolicach 30 stopni było nawet przyjemnym doświadczeniem.

Dzięki codziennym aktywnością (wędrówki górskie - zdobyta m.in. Tarnica, spływ kajakowy Sanem, a nawet bieganie) wspaniała kuchnia Bieszczad nie pozostawiła po sobie zbyt dużego śladu. Tylko jeden nadprogramowy kilogram.

Warto było go zdobyć w tych okolicznościach natury.

Zmotywowany do działania i wypoczęty wracam  do dalszego zrzucania masy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wpis #201

 Dziś powinno pojawić się podsumowanie miesiąca. Nie pojawi się. Nie ma na to czasu, może po majówce. Z kronikarskiego obowiązku wrzucę tylk...