Poniedziałek dietetycznie słabo. Śniadanie w biegu, na obiad też wyszarpane coś na szybko z lodówki. O kolacji to w ogóle człowieku zapomnij.
Suma kaloryczna zdecydowanie mniejsza niż zapotrzebowanie dzienne. Do tego 9 km biegu po lesie.
Trzeba się ogarnąć i wrócić do regularnych posiłków. Inaczej nie ma mowy o jakimkolwiek postępie w walce z grubasem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz