Niedziela przywitała nas mgłą i temperaturą w okolicach zera.
Żonka czuła się już na tyle dobrze, że wyciągnęła mnie na kijki po lesie. Wpadło kolejne 10 kilometrów z małym hakiem.
Udało się też posiedzieć 6 minut w zimnym stawie.
Dziś poniedziałek i w planach kolejne 10 km marszobiegu. Jeśli pogoda pozwoli i się nie rozpada.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz