Bardzo ciężko aklimatyzuję się do nowego czasu letniego. O ile rano nie ma problemu z wstaniem o tyle już ok 17 jestem totalnie wypluty z energii.
Samo się jednak nie wybiega i trzeba wskoczyć w portowe obuwie i zrobić co Garmin nakazał.
Wczoraj w środę spokojny bieg na dystansie 3,22 km wraz z żonką. Powolutku tempo rośnie co jest dobrym prognostykiem na przyszłość.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz