No i po weekendzie. Zacznę od tego, że od 4 dni moje ciśnienie pali się na zielono. Przyjęta strategia chyba odnosi sukces. Mam nadzieję, że już tak pozostanie, a ja nie dam ciała i czegoś nie schrzanię.
Wczoraj po przebudzeniu (a należy nadmienić, że była to niedziela) o godzinie 7 wstałem zrobiłem rodzince śniadanko a sam poszedłem biegać.
Marszobiegiem pokonałem dystans 5 km. Wracam do biegania.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz