Udało się wczoraj w końcu pobiegać. Wskoczyło kolejne 8,5 km. Piwo (bezalkoholowe) smakowało po biegu jak nigdy.
Wracając jednak do diety.
W domu jest nas czwórka. Ja z żonką mamy wdrożoną dietę dla par. Dzieciaki natomiast obiady jedzą z nami (śniadania i kolacje już im odpuszczamy i robią sobie to co lubią), i to z obiadami mamy problem, dla dzieciaków jest "za zdrowo". No i robi się problem bo wolą zrezygnować z obiadu i dojeść na kolację.
Ciekawe czy to problem tylko u nas, czy to szerszy problem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz