Odebrałem wczoraj rower z serwisu. Rumak sprawny, teraz tylko jeździć. Nie będzie na razie jednak okazji, bo dziś zaplanowane bieganie, a już jutro planujemy wyjazd weekendowy pod namiot.
I to w najbliższych dniach będzie największe wyzwanie ostatniego dietowego czasu. Jak tu obstać się z dietą pod namiotem?
Pożyjemy zobaczymy. A może ktoś z czytających ma pomysł jak nie ulec kampingowym kiełbaską, karkówką i innym dobrocią podniebienia?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz