Poniedziałek. Na wagę dziś lepiej nie wchodzić. W piątek wybrałem się z rodzinką pod namioty. Pojechała nas czwórka. Ja, żonka i dwójka dzieciaków. Nie pojechała z nami dieta. Niby się ruszałem przez cały czas, jednak przy kaloriach jakie w siebie wrzuciłem w tym czasie, było go zdecydowanie za mało.
Nie ma co płakać, trzeba wrócić na utarte tory.
Najważniejsze, że dzieciaki zadowolone. Namiot sprawdzony przed kolejnymi wypadami, których w tym sezonie będzie więcej - mam nadzieję.
Dziś w planie 9 km biegu, ale to dopiero wieczorem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz