Żona od dziś na urlopie, córka wyjechała na obóz harcerski, syn w domu. Ja w pracy, jeszcze przez dwa tygodnie, później urlopik.
Wracając jednak do walki z moją redukcją. Wczoraj tylko 15 km roweru. Rodzinnie, powolutku. Dołożone kilometry do miejskiej rywalizacji pozwoliły mi podskoczyć o kolejne dwa oczka na 122 miejsce.
Dietetycznie bez szaleństw. To co dietetyk przykazał plus małe lody dla ochłody nad wodą.
Więcej grzechów nie pamiętam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz