Jak to jest z tym moim bieganiem?
Bieganie było zawsze sposobem na zrzucanie wagi.
Kiedy waga wskazała 114,5 kg bieganie nie było najlepszym pomysłem dla moich kolan. Wtedy jednak odkryłem marszobiegi. I z nimi już pozostałem.
Dwa lata temu nawet udało mi się przebiec kilka półmaratonów, właśnie w trybie marszobiegu.
Ubiegły rok był dla mnie trudny. Operacja "zabiła" moje bieganie dodając do mojej wagi kolejne kilogramy. W kilka miesięcy z 92 kg wskoczyłem na prawie 105 kg. Postanowiłem się przemóc. Wróciłem do biegania.
Tym razem razem z żoną, która wcześniej nie biegała. Dlatego rozpoczęliśmy od 2 km.
Dokładnie to wyglądało tak:
Tydzień 1 (3 razy w tygodniu) - 1 km bieg, 100 m marsz, 900 m bieg
Tydzień 2 (3 razy w tygodniu) - 1 km bieg, 100 m marsz, 900 m bieg, 100 m marsz, 400 m bieg
Tydzień 3 (3 razy w tygodniu) - 1 km bieg, 100 m marsz, 900 m bieg, 100 m marsz, 900 m bieg
co tydzień dokładaliśmy po 500 m do łącznego dystansu
Wczoraj w ten sposób wyszło nam już łącznie 9,5 km, czyli już w przyszłym tygodniu dojdziemy do naszego docelowego dystansu 10 km.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz