W piątek tradycyjnie już pracuje w domu. Co oznacza, że cała rodzina wymyśla mi na ten dzień rzeczy do zrobienia.
Nie inaczej było i w ten piątek. Z żonką na 7 do Raciborza na badania. O 9 już znowu sprawa w Żorach. Chwila pracy w domu by o 12 z synem jechać do stomatologa.
Treningowo spokojne bieganie na dystansie niecałych 5 kilometrów.
I tyle było z piątku.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz