Czas na ostatni dzień tygodnia. Niedziela to zwykle kijkowanie z żonką po lesie na dystansie 10km. W tym tygodniu jednak kijki zostały w samochodzie, a ja nadgoniłem trening biegowy na dystansie 6 km w tempie 6.10.
Leniwie spędziliśmy tą handlową niedzielę (palmową). Wieczorem odebrałem córkę z Katowic po jej eskapadzie do Warszawy.
Wieczorem już tylko jeden odcinek serialu na Netflixie i przed 23 do łóżka. Rano trzeba wstać do pracy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz